Spadająca Gwiazda

Patrzyłeś kiedyś nocą na niebo pełne gwiazd? Jeśli tak, to powiem Ci coś w sekrecie. To wyjątkowo ważny sekret, dlatego nadstaw tu swoje uszko i posłuchaj uważnie …

Gwiazdy żyją tak samo jak ludzie! Ciiii. Pamiętaj, że to sekret. A teraz słuchaj dalej…

Wysoko na niebie znajduje się olbrzymie królestwo. Królestwo Gwiazd zwane Gwiazdogrodem. Panuje w nim dostojny i potężny Król Księżyc, a wokół niego gromadzą się wszyscy mieszkańcy Gwiazdogrodu, jego wierni poddani, Gwiazdy. Gwiazdogrodu strzegą pierzaste obłoki, a częstym gościem jest tutaj Podniebny Wiatr, który wie o wszystkim, co się tam dzieje i zna dokładnie każdy zakamarek tego królestwa.

Muszę ci wyjaśnić, że gdy ty wieczorem zasypiasz, to gwiazdy zaczynają właśnie swój dzień. Król Księżyc rozpoczyna przechadzkę po swoim królestwie, odwiedza poddanych, rozmawia z nimi, pyta, co słychać. Gwiazdy spotykają się ze sobą, razem pracują i bawią się, a ich srebrzysty blask dociera do nas na Ziemię. A gdy już Król Księżyc zmęczy się tą wędrówką, wraca na swoje miękkie posłanie z chmur, by odpocząć po pracowitym dniu. Wszystkie gwiazdy powoli także wracają na swoje posłania, ich blask cichnie, przygasa, a one zapadają w głęboki i spokojny sen. Wtedy w sąsiednim Królestwie, Król Słońce budzi się, by zasiąść na tronie z błękitnych obłoków. Wtedy także ty budzisz się ze swojego snu.

Gwiazdy zamieszkujące Gwiazdogród są wyjątkowo piękne i zachwycające. Wśród tylu wspaniałych istot zdarzało się kiedyś wiele kłótni o to, która z nich jest najpiękniejsza, która świeci najjaśniej, która jest najbardziej lubiana przez Króla. Na szczęście jest coś, co pomogło im załagodzić spory i żyć w zgodzie. Przekonała się o tym pewna mała gwiazdka o imieniu Iskierka. Posłuchaj więc, jak to było…

 

Iskierka pierwszy raz zamigotała na niebie wraz z przyjściem wiosny i jak to zwykle bywa z małymi gwiazdkami, świeciła bardzo delikatnym światłem. Z podziwem patrzyła na duże gwiazdy, które błyszczały mocno, jasno i srebrzyście. Szczególnie z zachwytem spoglądała na Księżyc. Ogromny, błyszczący przepięknym jasnym blaskiem.

– Mamo, czy ja też będę kiedyś tak pięknie świecić? – Pytała gwiazdka swoją mamę.

– Oczywiście, że będziesz pięknie świecić. Tak pięknie jak wszystkie gwiazdy. – Odpowiadała jej mama.

– Kiedy mamo?

– Gdy dorośniesz kochanie.

Iskierka wzdychała wtedy cichutko i kładła się spać z nadzieją, że gdy się zbudzi, będzie już bardziej dorosła.

Czas płynął i choć każdego dnia Iskierka świeciła odrobinę jaśniej, to wciąż czuła, że daleko jej jeszcze do innych gwiazd. Pewnego wieczoru mała gwiazdka powiedziała do swojej mamy:

– Wiesz mamo, ja chcę świecić tak pięknie jak Księżyc, najpiękniej ze wszystkich gwiazd!

Mama gwiazda popatrzyła zatroskana na swoją córeczkę.

– Moja maleńka, w życiu nie jest najważniejsze, żeby być lepszym od innych. Są inne o wiele ważniejsze rzeczy.

– Jakie? – Pytała gwiazdka, wpatrując się w mamę z zaciekawieniem.

– Może wkrótce się tego dowiesz. – Odpowiedziała mama tajemniczo i pocałowała gwiazdkę w czoło. Iskierka próbowała jeszcze się sprzeciwić i już otwierała buzię, żeby coś powiedzieć, ale mama przerwała jej.

– Szaaa! Cicho już kochanie moje. Zaraz wzejdzie Słońce, a to znaczy, że czas spać.

Tej nocy mała gwiazdka czuła się bardzo obrażona i trochę zmartwiona. Leżąc w swoim łóżku, wierciła się i przewracała z boku na bok. Gdy już w końcu z wielkim trudem zasnęła, śniła o tym, że jest Księżycem, a wszystkie gwiazdy gromadzą się wokół niej i podziwiają jej blask. Rankiem Iskierka zbudziła się i spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Jej srebrzysta poświata wciąż była bardzo delikatna i ulotna. Iskierka westchnęła smutno. “To był tyko sen”, pomyślała.

Jak co rano gwiazdy gromadziły się na Wspólnym Tańcu Gwiazd. U nas oczywiście zaczyna się wtedy noc. W czasie Tańca Gwiazd wszystkie gwiazdy poruszają sie w rytm muzyki granej przez Podniebny Wiatr. Ludzie na Ziemi mówią wtedy do siebie: “Jak pięknie migocą dziś gwiazdy!“. Czasami Wiatr gra spokojne melodie, wtedy gwiazdy kołyszą się delikatnie i powoli. Czasem jednak pieśń Wiatru jest głośna i szybka, a gwiazdy pląsają jak szalone, aż dookoła sypie się srebrzysty pył i powoli jak delikatna mgiełka opada w dół ku ziemi.

Iskierka wciąż jeszcze trochę obrażona, nie chciała tym razem dołączyć do Wspólnego Tańca Gwiazd. Stanęła samotnie z boku i patrzyła jak pozostałe gwiazdy tańczą, trzymając się za ręce. Wyglądały pięknie. W samym środku kręgu, który utworzyły, siedział na swym tronie dostojny Król Księżyc. Mała gwiazdka z zachwytem i z zazdrością wpatrywała się w jego jasną poświatę. I gdy tak stała zauroczona,  poczuła nagle, że ktoś szturchnął ją ramieniem.

– O, przepraszam cię bardzo. – Powiedziała do niej gwiazda o imieniu Penelopa. – Nie zauważyłam cię, jakoś blado dziś wyglądasz. Czy dobrze się czujesz? Może powinnaś odpocząć troszeczkę.

– Daj mi spokój! – Odburknęła jej Iskierka i jeszcze bardziej obrażona schowała się za najbliższą chmurę i zaczęła ze złości skubać ją palcami.

– Co robisz?! – Wykrzyknęła oburzona chmura.

Gwiazdka wystraszyła się i już miała przeprosić, gdy nagle chmura dmuchnęła mocno w jej stronę. Podmuch Podniebnego Wiatru zakołysał ją w powietrzu a potem Fruuuuu!

Nim Iskierka zdążyła cokolwiek powiedzieć, leciała już w dół. Spadała szybko, wirując wokół własnej osi i rozrzucając dookoła srebrny pył. Gwiazdogród oddalał się i malał, aż zniknął jej z oczu. Przerażona próbowała chwycić się czegoś po drodze, ale czego można się chwycić, spadając z nieba? Zamknęła oczy i krzyczała głośno AAAAAAAAAA!!! W końcu wylądowała. Pod sobą poczuła coś kłującego. Powoli otworzyła jedno oko, a potem drugie. Rozejrzała się dookoła. Siedziała na jakimś ogromnym, zielonym, kłującym dywanie, który całkiem przyjemnie pachniał. W oddali usłyszała szum, wstała więc i poszła w tamtym kierunku. Po krótkim marszu zobaczyła przed sobą szeroką, niebieską wstęgę, która wiła się, przecinając zielony dywan. Mała gwiazdka dopiero po chwili rozpoznała, że ta wstęga to rzeka a dywan to trawa. Przecież widziała te rzeczy często, gdy wisiała sobie na niebie wśród innych gwiazd. A więc wylądowała na Ziemi. Spojrzała w górę. Niebo zostało wysoko nad nią. Podskoczyła, chcąc go dosięgnąć, ale było za wysoko. “Co tu robić, co tu robić?”, zastanawiała się wystraszona Iskierka, rozglądając się dookoła.

-O! – Wykrzyknęła nagle i pobiegła przed siebie.

Wśród zielonej trawy rosło ogromne i potężne drzewo. Gwiazdka, sapiąc i dysząc z wysiłku, wdrapała się na jego czubek i wyciągnęła swoje ramię w górę. I choć wspinała się na palcach najwyżej jak mogła, i wyciągała paluszki swojej dłoni najdalej jak potrafiła, to wciąż nie mogła dosięgnąć nieba. W końcu zmęczona i zrezygnowana sturlała się z powrotem z dół.

Iskierka słyszała od swojej mamy historie o gwiazdach, które spadły na ziemię i już nie wróciły. Mama nigdy jednak nie mówiła jej, co się z nimi stało. Chciała być dzielną gwiazdą, więc powstrzymała płynące do oczu łzy. “Może już nigdy nie wrócę do domu”. – Pomyślała. “Już nigdy nie zobaczę mamy, innych gwiazd i Księżyca”. I przez te myśli zrobiło jej się tak smutno, że już nie chciała być dzielna, tylko pozwoliła łzom wypłynąć z oczu na policzki. Gdy tak sobie cichutko chlipała, jej uwagę przyciągnęła jakaś czarna plama, która poruszała się po trawie w jej kierunku. Gwiazdka otarła łzy i spojrzała na tą dziwną plamę. Kiedy jej się przyjrzała, zobaczyła mnóstwo maleńkich, ruchomych kropeczek. To były mrówki. Wszystkie one wyglądały tak samo i poruszały się w ten sam sposób. Iskierka pomyślała wtedy o gwiazdach w Gwiazdogrodzie. One też wszystkie są do siebie bardzo podobne. A potem Iskierka spojrzała znów w niebo i pomyślała o czymś jeszcze. “Tam byłam tylko jedną z milionów gwiazd, a tu będę jedyna na całej Ziemi”. Ta myśl sprawiła, że Iskierka uśmiechnęła się, a nawet zaczęła sobie wyobrażać, jak zakłada własne królestwo i zostaje Księżycem. Siedziała na trawie zamyślona i rozmarzona, gdy nagle poczuła, że ktoś jej się przygląda.

Spadające gwiazdy to bardzo interesujące zjawisko dla ludzi mieszkających na Ziemi. Wierzą oni, że takie gwiazdy spełniają życzenia. Naszą spadającą gwiazdkę zobaczył pewien człowiek… był to biznesmen. Był on ubrany w ciemny garnitur, koszulę i krawat, w jednej ręce trzymał telefon, w drugiej teczkę z dokumentami. Zazwyczaj biznesmen nie chodził po łące, ale siedział za swoim biurkiem w wielkim szklanym budynku albo jeździł ogromnym samochodem po ruchliwych ulicach. Dziś jednak lekarz kazał mu pójść w spokojne miejsce i odpocząć, bo biznesmen był już bardzo zmęczony swoją pracą. Chudy pan posłuchał doktora, ale na łące wcale mu się nie podobało i już miał sobie pójść z powrotem do swojego szklanego budynku, gdy nagle zauważył spadającą gwiazdę. Uznał, że przyniesie mu ona szczęście i szybko pobiegł w jej kierunku. Teraz stał i patrzył na nią z zaciekawieniem, a ona patrzyła na niego.

Biznesmen był człowiekiem, który lubił pieniądze i wiedział, jak je zarabiać. Pomyślał, że dzięki tej gwiazdce może w przyszłości stać się bardzo bogaty, odezwał się więc do niej.

– Dzień dobry gwiazdko, co tu robisz?

Iskierka wiedziała, że jest to człowiek, mieszkaniec Ziemi, bo obserwowała często ludzi, bujając się na obłokach w Gwiazdogrodzie. Ale tam z wysoka wydawali jej się oni maleńcy, a ten człowiek był dużo większy od niej. Gwiazdka pierwszy raz widziała człowieka z tak bliska, dlatego przez chwilę przyglądała mu się z zaciekawieniem. Zastanawiała się też, co odpowiedzieć na jego pytanie, gdy nagle przyszedł jej do głowy wspaniały pomysł.

– Dzień dobry. Nie jestem zwykłą gwiazdą – Odpowiedziała Iskierka – Na razie jestem jeszcze mała i świecę leciutko, ale gdy podrosnę, będę najjaśniejszą ze wszystkich gwiazd, a wkrótce potem zostanę Księżycem. Przybyłam, żeby założyć tu swoje królestwo i szukam poddanych, którzy będą mogli podziwiać mój blask.

Biznesmen, który miał nosa do interesów, już zastanawiał się, jak wykorzystać taką okazję. “Najjaśniejsza z gwiazd, ho ho ho, może być warta miliony” – Myślał sobie. – “Muszę ją tu jakoś zatrzymać“.

– Jeśli chcesz mieć królestwo, to potrzebujesz pieniędzy. – Powiedział, uśmiechając się szeroko. – Ja mam dużo pieniędzy i mogę ci je dać, pozwól mi więc dołączyć do ciebie.

Ooo” – Pomyślała gwiazdka – „Więc nie tylko znajdę tu poddanych, ale też mogę dostać od nich podarunki, wspaniale!”.

Gwiazdka zgodziła się więc, by biznesmen został pierwszym poddanym i mieszkańcem jej królestwa.

– Potrzebuję wspaniałego i ogromnego pałacu. – Powiedziała gwiazdka. – Czy wiesz, gdzie taki znajdę?

– Nie, ale wiem, kto może taki pałac zbudować. Zaprowadzę cię do niego. – Odpowiedział biznesman.

Iskierka poszła więc za swoim poddanym i nawet nie zwróciła uwagi na to, że jest coraz mniej przestraszona i smutna z powodu zgubienia się a coraz bardziej podekscytowana myślą o nowej przygodzie. Biznesmen zaprowadził ją do innego człowieka. Był to budowniczy. Najpierw biznesmen wyjaśnił mu coś szeptem na osobności, wymachiwał przy tym rękoma i uśmiechał się szeroko. Później budowniczy podszedł do gwiazdki i przedstawił się grzecznie. Gwiazdka także mu się przedstawiła i zaproponowała, by do nich dołączył, zapytała też, co może jej podarować.

– Jestem bardzo pracowity i niezwykle utalentowany, potrafię zbudować wszystko, co zechcesz, wybuduję ci więc wspaniały pałac.

Gwiazdka ucieszyła się bardzo.

– Jesteście teraz moimi poddanymi, obiecuję, że będę was wspaniale traktować i będę dla was przepięknie świecić. Ale teraz musimy znaleźć jeszcze innych poddanych, którzy razem z wami będą mogli podziwiać mój blask, gdy już zostanę Księżycem.

We trójkę ruszyli więc przed siebie, a każde z nich po cichu miało nadzieję, że wkrótce spełni swoje marzenia. Po krótkiej wędrówce dotarli do miasta i skręcili w wąską, cichą uliczkę, gdzie znajdował się sklep z zabawkami. Przez wystawową szybę zauważył ich kolorowy pajac. Zaciekawiony wybiegł ze sklepu, dzwoniąc dzwoneczkami przymocowanymi do czapki. Gwiazdka, słysząc go, odwróciła się. Ten dźwięk przypominał jej muzykę graną przez Podniebny Wiatr w czasie Wspólnego Tańca Gwiazd. Pajac spodobał jej się, dlatego przedstawiła mu się grzecznie i zaproponowała, by do nich dołączył. Pajacowi znudziło się już sterczenie na wystawie sklepu, gdzie był tylko zwyczajną zabawką. Pomyślał, że dzięki znajomości ze spadającą gwiazdą stanie się najcenniejszą zabawką w całym sklepie. Chętnie przyjął więc jej propozycję.

– Czy możesz mi coś podarować jako mój nowy poddany? – Zapytała Gwiazdka.

Pajac zastanowił się przez chwilę.

– Jestem bardzo zabawny. Mogę zapewniać ci rozrywkę i rozśmieszać cię, kiedy tylko zechcesz. Każdy prawdziwy król ma kogoś takiego jak ja na swoim dworze.

Gwiazdce bardzo spodobało się to, co powiedział pajac i chętnie przyjęła go do swojego królewskiego orszaku. Razem poszli dalej, szukać kolejnych poddanych. Wkrótce zostawili za sobą miasto i znaleźli się na piaszczystej ścieżce, wokół nich rozpościerały się łąki i stawy. Znad wody  rozlegały się dźwięki, które Iskierce bardzo się spodobały. Dziwna muzyka, którą teraz słyszeli  przypominała jej migotanie gwiazd.

– To świerszcze. – Wyjaśnił jej budowniczy. – Pewnie urządzają sobie koncert przy stawie.         Gwiazdka nigdy wcześniej nie widziała tych zielonych stworzonek. Pewnie dlatego, że były takie małe i nie mogła ich dostrzec z wysoka. Jeden ze świerszczy zauważył ich i zaciekawiony podszedł bliżej. Iskierka także przyjrzała mu się z ciekawością i pomyślała, że jest chyba najmniejszy ze wszystkich świerszczy, choć nie była tego pewna, bo one wszystkie wydały jej się takie same. Jednak oczarowana piękną muzyką postanowiła, że się przedstawi i zaproponuje, by do niej dołączył.

– Co możesz mi podarować, jeśli pozwolę ci do nas dołączyć? – Zapytała go na koniec.

Świerszcz słuchał jej z ogromnym zainteresowaniem. On urodził się i mieszkał wśród innych podobnych do niego świerszczy a ona wśród innych gwiazd. “Teraz, gdy zgubiła swój dom, musi być bardzo smutna i samotna z tego powodu” – Pomyślał.

– Mogę zostać twoim przyjacielem. – Powiedział z uśmiechem świerszcz.

– Przyjacielem? Kto to taki? – Zapytała gwiazdka.

– To ktoś, kto jest przy tobie, gdy tego potrzebujesz i dla kogo jesteś kimś bardzo ważnym. – Wyjaśnił świerszcz.

– Kimś bardzo ważnym. – Powtórzyła gwiazdka i spodobały jej się te słowa. Chciała być kimś ważnym.

– Jak masz na imię? – Zapytała go Iskierka.

– Mówią na mnie Grajek.

I tak świerszcz Grajek został kolejnym mieszkańcem Królestwa małej gwiazdki.

Biznesmen tak jak obiecał, dał pieniądze, a budowniczy zbudował za nie pałac. Tak na prawdę był to tylko mały domek, ale dla maleńkiej gwiazdki wydawał się on ogromnym pałacem. Każdego wieczora pajac zapewniał wszystkim rozrywkę, rozbawiając ich różnymi dowcipami. Wszyscy troje codziennie obsypywali gwiazdkę komplementami, żeby świeciła jeszcze jaśniej i jaśniej. Po cichu myśleli, że wtedy będzie jeszcze cenniejsza. Tylko świerszcz zachowywał się inaczej. Nie prawił Iskierce komplementów, lecz każdego dnia po prostu towarzyszył jej, opowiadał o swoich braciach i siostrach, z zaciekawieniem słuchał też jej opowieści o Gwiazdogrodzie. Gwiazdka lubiła z nim rozmawiać, z czasem jednak zaczęła się zastanawiać, dlaczego nie zachwyca się nią tak jak inni jej poddani.

Pewnego wieczoru, gdy Iskierka spała już smacznie, Grajek wybrał się na spacer wokół pałacu. Dookoła panowała już ciemność, a w oddali jego kuzynki, żaby, rozpoczynały swój koncert. Świerszcz nucił sobie wraz z nimi wesołą melodię, gdy nagle zobaczył biznesmena i budowniczego, którzy schowani za drzewami, rozmawiali ze sobą. Wyglądali tak, jakby nie chcieli, by ktokolwiek ich zobaczył. Świerszcz, przeczuwając coś niedobrego, podkradł się bliżej, by podsłuchać, o czym mówią.

– Już wkrótce nasza gwiazda będzie wystarczająco piękna i zachwycająca, zauważyłeś, że świeci coraz jaśniej? – Szeptał biznesmen do budowniczego.

– Tak zauważyłem, mam już klatkę, w której ją zamkniemy. – Odpowiedział budowniczy.

– Doskonale. Za kilka dni będziemy mogli sprzedawać ludziom bilety, by mogli przyjść i ją oglądać. Wkrótce będziemy bardzo bogaci. – Powiedział biznesmen, zacierając ręce.

– Tak, ale najpierw zmusimy ją, żeby spełniła nasze życzenia. – Wyszeptał budowniczy.

Świerszcz zaniepokoił się bardzo tym, co usłyszał i natychmiast poszedł do pajaca, powiedzieć mu, że trzeba ratować ich przyjaciółkę. Jakże się jednak zdziwił, gdy pajac odmówił mu pomocy.

– Też powinieneś pomyśleć nad jakimś życzeniem. – Powiedział  do niego pajac. – Ja poproszę ją, żeby uczyniła mnie najpiękniejszą zabawką w całym sklepie, żeby wszystkie dzieci chciały mnie kupić.

Potem rozmarzony pajac zasnął spokojnie. Świerszcz wiedział, że nie ma czasu do stracenia. Cichutko, tak żeby nikt go nie usłyszał, poszedł do małej gwiazdki i obudził ją. Szeptem opowiedział jej, co usłyszał. Chciał natychmiast wziąć ją za rękę i zaprowadzić w jakieś bezpieczne miejsce, ale gwiazdka tylko patrzyła na niego podejrzliwie. Nie mogła i nie chciała uwierzyć w to, co mówił. Przecież to jej poddani, którzy ją podziwiają i mówią codziennie, jaka jest piękna. Grajek nigdy nie był dla niej tak miły jak oni.

– Kłamiesz, nie wierzę ci. – Powiedziała z obrażoną miną. – Po prostu mi zazdrościsz, że jestem najjaśniejszą z gwiazd, a ty jesteś tylko zwykłym, małym, zielonym świerszczem. Nigdzie z tobą nie pójdę.

Teraz Grajek także nie mógł uwierzyć w to, co słyszy. Otworzył szeroko usta, chcąc coś powiedzieć, ale zupełnie zabrakło mu słów. Jego wesołe wcześniej oczy były teraz smutne i wystraszone jednocześnie. Postanowił jednak jeszcze raz spróbować przekonać gwiazdkę.

– Proszę Iskierko, uwierz mi i chodź ze mną szybko!

Gwiazdka jednak pokręciła głową i nie patrząc już na niego, powiedziała:

– Myślałam, że chcesz być moim przyjacielem, a ty jesteś tylko zazdrośnikiem. Odejdź Grajku, nie chcę cię już w moim królestwie.

Na te słowa do oczu świerszcza napłynęły łzy. Nic więcej nie mógł jednak zrobić. Opuścił głowę i odwrócił się, a potem powoli odszedł w ciemną noc.

Iskierka chwilę jeszcze siedziała z obrażoną miną, skubiąc rogi swojej poduszki. Po chwili spojrzała w kierunku, gdzie zniknął świerszcz i poczuła się nagle okropnie smutna i samotna. Zerwała się ze swojego posłania i zawołała za nim “Grajku“, ale nikt jej nie odpowiedział, świerszcz był już daleko stąd.

Jej sen był tej nocy bardzo niespokojny. Śniła o tym, że znów jest w Gwiazdogrodzie, lecz na tronie z obłoków zamiast Króla Księżyca zasiadał Grajek i nakazał wygnać ją z królestwa. Rankiem zaniepokojona poszła natychmiast do swoich poddanych, którzy jak zwykle zaczęli obsypywać ją komplementami.

– Jak pięknie dziś wyglądasz gwiazdko!

– Twój blask jest coraz jaśniejszy.

– Cóż za piękna poświata roztacza się wokół ciebie!

Dziś jednak komplementy jej nie cieszyły. Pomyślała, że nikt poza świerszczem nigdy z nią nie rozmawiał, nie pytał, jak się czuje i co u niej słychać. Biznesmen miał pieniądze na wszystko, czego sobie zażyczyła, budowniczy był bardzo pracowity i potrafił zrobić dla niej piękne przedmioty, pajac tryskał poczuciem humoru, ale mimo to czuła się teraz bardzo samotna i tęskniła za Grajkiem.

Biznesmen i budowniczy zauważyli, że gwiazdka zachowuje się inaczej niż zwykle.

– Ona chyba się czegoś domyśla. – Powiedział szeptem biznesmen do budowniczego. – Dziś wieczorem musimy zamknąć ją do klatki, żeby nam nie uciekła.

Tak też zrobili. Gdy Iskierka zasnęła, po cichutku zakradli sie do jej pokoju i szybkim, zwinnym ruchem wrzucili maleńką gwiazdkę do klatki. Na próżno płakała i prosiła, by ją wypuścili, na próżno też wołała pajaca na pomoc. Biznesmen i budowniczy zostawili ją w klatce zamkniętej na kłódkę, a tymczasem sami poszli załatwiać swoje sprawy. Siedziała więc, chlipiąc cichutko i zastanawiając się, co się z nią stanie. Pomyślała o świerszczu, który chciał jej pomóc, który naprawdę był jej przyjacielem. Przypomniała też sobie słowa swojej mamy, która mówiła jej, że w życiu są ważniejsze rzeczy niż bycie lepszym od innych. Teraz gwiazdka już wiedziała, że mama mówiła o przyjaźni. Gdy tak rozmyślała, usłyszała nagle jakiś szelest. Wystraszona rozejrzała się dookoła. Ktoś zbliżał się do niej w ciemności.

– Psst, cicho, to ja.

Przez metalowe pręty klatki Iskierka rozpoznała świerszcza. Grajek szybko i zręcznie otworzył kłódkę małym kluczykiem i pomógł jej wyjść na zewnątrz, a potem wziął ją za rękę i wśród ciemnej i cichej nocy poprowadził przez łąkę. Gdy byli już wystarczająco daleko, tak żeby biznesmen, budowniczy i pajac nie mogli ich odnaleźć, zatrzymali się. Zmęczona gwiazdka usiadła na trawie i spojrzała w niebo. Obok niej usiadł świerszcz i patrzył w tym samym kierunku. Gwiazdka nie miała odwagi, żeby spojrzeć na niego i tylko cichutko powiedziała:

– Grajku, tak bardzo cię przepraszam…

– Już dobrze Iskierko. – Odpowiedział jej. – Wiedziałem, że wcale tak nie myślisz, w końcu jesteś moją przyjaciółką. I dlatego po ciebie wróciłem. Podejrzałem, gdzie budowniczy trzyma klucz i wykradłem go.

Przez chwilę oboje siedzieli cichutko bez słowa, a potem świerszcz znów się odezwał.

– Jak pięknie migocą te wszystkie gwiazdy.

– Tańczą wspólny taniec gwiazd. – Wyjaśniła Iskierka. – Ja też kiedyś z nimi tańczyłam, ale zawsze chciałam tańczyć najpiękniej, a teraz jestem tu sama bez nich.

Choć chciała być bardzo dzielna, w jej oczach pojawiły się łzy. Grajek przysunął się bliżej.

– Posłuchaj Iskierko, tam przy stawie mieszkają moi przyjaciele, świerszcze. Słyszysz, jak pięknie śpiewają? Teraz ty także jesteś moim przyjacielem, dlatego poproszę ich, żeby zaśpiewali dla ciebie.

Piękna, cykająca muzyka świerszczy sprawiła, że gwiazdka zapomniała o troskach i problemach, poczuła się bezpiecznie i spokojnie, jakby kołysał ją Podniebny Wiatr.

– Zostań z nami. – Poprosiły ją świerszcze po zakończonym koncercie. – Jeśli chcesz, będziemy codziennie dla ciebie śpiewać.

Gwiazdka zgodziła się, nie miała przecież innego wyjścia.

Od tej pory każdego wieczoru gwiazdka siadała, patrząc w niebo, obok niej zawsze był Grajek, patrząc w tym samym kierunku, a w oddali inne świerszcze grały i śpiewały spokojną muzykę, podczas gdy gwiazdy na niebie tańczyły swój wspólny taniec. Obecność świerszcza sprawiała, że gwiazdka czuła się znacznie lepiej i z niecierpliwością każdego dnia czekała, aż przyjdzie wieczór i będą mogli razem słuchać koncertu świerszczy i patrzeć na gwiazdy. Jednego z takich wieczorów gwiazdka powiedziała do świerszcza:

– Wiesz, chciałam być zawsze najpiękniejsza ze wszystkich gwiazd, żeby zostać Księżycem i mieć swoje królestwo, ale dzięki tobie już tego nie potrzebuję, bo mam przyjaciela, który jest ze mną i dla którego jestem kimś ważnym.

– Naprawdę uważasz mnie za swojego przyjaciela? – Zapytał Świerszcz.

– Naprawdę. – Iskierka uśmiechnęła się do niego. Wcześniej nie wiedziałam, kim jest przyjaciel, ale teraz już wiem. I wiem też, dlaczego inne gwiazdy nie kłócą się o to, która z nich jest najpiękniejsza. One także przyjaźnią się ze sobą. Gdybym tylko mogła jeszcze kiedyś do nich wrócić… – Dodała ze łzami w oczach.

Lekki podmuch wiatru musnął gwiazdkę po ramieniu. Był to podmuch, który dobrze znała. Podmuch Podniebnego Wiatru. Zerwała się na nogi i rozpostarła ramiona. Wiatr przybrał na sile. Iskierka podskoczyła i wtedy poczuła, że podmuch wiatru porwał ją w górę. Powoli unosiła się wyżej i wyżej. Spojrzała w dół na świerszcza i zawołała do niego:

– Wracam do domu, przyjacielu!

Świerszcz uśmiechnął się do niej.

– Pamiętaj o mnie przyjaciółko.

– Nigdy cię nie zapomnę. – Odpowiedziała gwiazdka, a z jej oczu poleciały łzy. Dwie kropelki łez w powietrzu zamieniły się w srebrny pył, a Podniebny Wiatr uniósł go w stronę świerszcza. Potem gwiazdka zamknęła oczy i pozwoliła, by skrzydła Wiatru poniosły ją wyżej.

Świerszcz złapał w dłonie odrobinę srebrnego pyłu. Nie było mu przykro, że gwiazdka go opuściła. Wiedział, że będzie szczęśliwa w swoim domu. Mimo to w jego oku także zakręciła się łza. Otarł ją szybko i pomachał jeszcze na pożegnanie swojej przyjaciółce.

Tymczasem Podniebny Wiatr niósł ze sobą Iskierkę coraz wyżej. Świerszcz stał się już tylko maleńką, zieloną plamką w dole, a po chwili zniknął zupełnie. Gwiazdka poczuła pod swoimi stopami coś miękkiego i puszystego. Otworzyła oczy. Wokół siebie zobaczyła dobrze znane jej widoki. Wróciła do Gwiazdogrodu. Między obłokami przechadzały się inne gwiazdy. Iskierka wszystkie je znała, wszystkie już wcześniej widziała, ale teraz zauważyła coś, czego nie dostrzegła wcześniej. Gwiazdy rozmawiały ze sobą i uśmiechały się do siebie serdecznie, słuchały się nawzajem z zaciekawieniem. Teraz już wiedziała, że to przyjaźń.

W oddali gwiazdka zobaczyła swoją mamę, natychmiast pobiegła do niej i wtuliła się w jej ramiona.

– Mamo! Wróciłam! – Wołała szczęśliwa. – Wiesz mamo, już nie chcę być najpiękniejsza i nie muszę być księżycem. Mam przyjaciela, dla niego jestem ważna i wyjątkowa!

Mama gwiazda uradowana przytuliła swoją córeczkę.

– Cieszę się, że wróciłaś kochanie.

Iskierka długo opowiadała swojej mamie, co jej się przytrafiło. W nocy nie mogła zasnąć, myślała o świerszczu, o tym, co teraz robi. Wcześnie rano zerwała się ze swojego pierzastego łóżka i pobiegła, by wziąć udział we Wspólnym Tańcu Gwiazd. Wiedziała, że na Ziemi właśnie zaczyna się wieczór i że świerszcz będzie wpatrywał się w migotanie gwiazd. Tańczyła więc jak nigdy dotąd. Zamknęła oczy i wirowała w rytm podniebnej muzyki, aż inne gwiazdy, patrząc na nią, mówiły do siebie, “Popatrz, jak pięknie tańczy ta mała”.

Od tej pory mała gwiazdka zajmowała najwyższe miejsce na niebie, ale nie dlatego by być najważniejszą, lecz po to, by świerszcz zawsze mógł zobaczyć ją z ziemi. Mieszkający tam ludzie nazywali ją Gwiazdą Polarną, bo wskazywała im kierunek północny. Każdego wieczoru świerszcz wypatrywał na niebie najwyższej gwiazdy i śpiewał jej o tym, co go dziś spotkało. Jego muzyka była piękna jak nigdy dotąd, bo wiedział, że gdzieś tam w górze jest jego przyjaciółka i że Podniebny Wiatr poniesie dla niej jego muzykę. A każdego ranka w Gwiazdogrodzie Iskierka spoglądała w kierunku ziemi i tańcząc razem z innymi gwiazdami, wspominała swojego przyjaciela.

Wcześniej gwiazdka nie znała przyjaźni. Teraz już wiedziała, że przyjaźń jest tym, co sprawia, że miliony gwiazd żyją w zgodzie obok siebie, nie dbając o to, która z nich jest najpiękniejsza. Przyjaźń jest tym, co sprawia, że miliony świerszczy każdego wieczora zgodnie śpiewają swoją pieśń, nie dbając o to, który z nich śpiewa najgłośniej i najpiękniej.

I tu na razie kończy się historia małej gwiazdki, a jeśli ty, zobaczysz kiedyś spadającą gwiazdę, przypomnij sobie tą historię i pomyśl, że może właśnie w tej chwili ktoś szuka przyjaciela.

 

Dodaj komentarz