Niecierpliwy Nikodem

W pewnym mieście mieszkał bardzo niecierpliwy Nikodem. Nie lubił czekać i chciał, żeby wszystkie przyjemne rzeczy działy się już teraz, natychmiast. Nie znosił słowa „poczekaj”, a słyszał je przecież bardzo często. „Nikodem poczekaj, musimy najpierw posprzątać, zanim pójdziemy na dwór”, „Poczekaj synku, jest czerwone światło!”, „Poczekaj, ta pani stała przed nami w kolejce”. Poczekaj, poczekaj, poczekaj! A Nikodem chciał już! Gdy wychodził na podwórko, pograć z kolegami w piłkę, często się denerwował, bo Tomek zapomniał czegoś z domu, bo Patryk chce jeszcze zjeść obiad, bo Julek chce chwilę odpocząć. Wracał więc do domu z nadąsaną miną, podczas gdy koledzy zaczynali właśnie grę i świetnie się przy tym bawili.

– Mamo, dlaczego ja nie mam żadnych przyjaciół? – Pytał Nikodem swoją mamę.

– Cierpliwości Nikosiu. – Odpowiadała mama. – Jestem pewna, że wkrótce znajdziesz przyjaciela.

W poniedziałek Patryk, z którym Nikodem często grał w piłkę, przyniósł do szkoły cukierki urodzinowe, a niektórzy chłopcy mieli dla niego drobne prezenty.

– No tak! – Stuknął się w czoło Nikodem. – Przecież Patryk ma dziś urodziny, mówił o tym kiedyś, ale zapomniałem.

W domu mama zaproponowała, żeby kupić Patrykowi prezent, ale Nikodem nie wiedział, co jego kolega lubi.

– A może wiesz, co lubią inni twoi koledzy? – Pytała mama.

Nikodem myślał, myślał i nie mógł sobie przypomnieć. Nigdy się nie zastanawiał, co lubią jego koledzy. Ponieważ sam bardzo lubił banany, następnego dnia wziął ich więcej do szkoły, żeby poczęstować Patryka. Niestety okazało się, że Patryk jest uczulony na banany i nie może ich jeść.

– A może pójdziemy dzisiaj pograć w piłkę? – Zapytał Nikodem Patryka.

– Dzisiaj nie mogę, idę do Maćka. Innym razem. – Odpowiedział Patryk.

Innym razem nie brzmiało dla Nikodema przyjemnie. Innym razem, czyli kiedy? Nikodem chciał już, teraz. Przecież tak się starał z kimś zaprzyjaźnić.

W pewien słoneczny dzień Nikodem miał wielką ochotę zagrać w piłkę na nowym boisku. Zadzwonił więc do Tomka.

– Chciałbym pójść, ale mama prosiła, żebym najpierw odrobił lekcje. – Powiedział Tomek. –Jeśli poczekasz, to za godzinę z tobą pójdę.

Godzina, oh jak to długo dla Nikodema, nie chce mu się czekać tak długo, pobiegł więc sam na boisko. Ale samemu nie jest wcale fajnie. Wieczorem Nikodem znów żalił się mamie.

– Mamo, co mam zrobić, żeby mieć przyjaciela?

Mama pomyślała chwilę, a ponieważ była bardzo mądrą mamą, wpadła na wspaniały pomysł. Zniknęła na chwilę w kuchni. Gdy wróciła, położyła na dłoni Nikodema jakieś małe ziarenko.

– To jest na razie tylko nasionko, ale jeśli odpowiednio o nie zadbasz, to zobaczysz, co się wydarzy. – Powiedziała mama z tajemniczym uśmiechem. – Kiedy poradzisz sobie z tym zadaniem, będziesz wiedział, co jest potrzebne, żeby zdobyć przyjaciela.

– Ale ja nie wiem, jak zadbać o to nasionko, pomóż mi mamo.

– Nasionko musimy najpierw poznać, dowiedzieć się, jaką lubi ziemię, ile słońca potrzebuje i jak często trzeba je podlewać. Najlepiej będzie, jak pójdziemy do sklepu ogrodniczego i spytamy o to sprzedawcę.

Następnego dnia Nikodem powędrował więc z mamą do sklepu ogrodniczego. Zabrał ze sobą notes i długopis, żeby zapisać ważne informacje. Kupili odpowiednią ziemię i w domu wsadzili nasionko do doniczki. Nikodem wybrał żółtą doniczkę w zielone i niebieskie paski, żeby roślinka miała kolorowy i wesoły dom. Pani w sklepie powiedziała, że trzeba znaleźć nasłonecznione miejsce i podlewać nasionko raz na trzy dni. Nikodem zaznaczył więc w kalendarzu, kiedy należy podlewać roślinkę i postawił ją na parapecie w swoim pokoju, gdzie było dużo słońca. Przyniósł też małą konewkę do podlewania. Teraz pozostało już cierpliwie czekać i pielęgnować roślinkę.

Następnego dnia rano Nikodem szybko zerwał się z łóżka i podbiegł do okna. W doniczce nadal widać było tylko ziemię. Przez noc nic nie urosło.

– Musisz cierpliwie czekać na swoją roślinkę. – Poradziła mama. – Nasionko potrzebuje wody, słońca i czasu, żeby urosnąć. Jeśli będziesz o nie dbać, to wkrótce wyrośnie. Ale mam dla ciebie zadanie. Już wiesz, co lubi nasionko, teraz spróbuj się dowiedzieć, co lubią twoi koledzy, wtedy będzie ci łatwiej się z nimi zaprzyjaźnić.

Cierpliwe czekanie nie było łatwe dla Nikodema, ale postanowił zrobić tak, jak radziła mama. Przez najbliższe dni w szkole starał się dowiedzieć czegoś o swoich kolegach. Chłopcy rozmawiali o tym, jakie lubią filmy i kreskówki, opowiadali o ulubionych super bohaterach i ich fantastycznych mocach, mówili też jakich potraw nie cierpią. Okazało się, że Nikodem i jego koledzy mają wiele wspólnych zainteresowań.

Pewnego dnia, gdy Nikodem wrócił ze szkoły, zobaczył, że w kolorowej doniczce przez warstwę ziemi przebił się mały zielony ogonek.

– Widzisz, to dzięki twojej opiece i cierpliwości. – Powiedziała mama. – Wkrótce wyrośnie z niego piękna roślina. A jak ci idzie w szkole z kolegami?

– Coraz lepiej. – Odpowiedział dumny z siebie Nikodem.

W pewną sobotę Nikodem postanowił zaprosić do siebie Patryka, żeby mogli obejrzeć razem ulubione kreskówki.

– Muszę najpierw posprzątać. – Usłyszał przez telefon głos Patryka.

Nikodem już przybierał nadąsaną minę, ale wtedy zauważył stojącą na oknie doniczkę a w niej zielony pęd, który zaczął już wypuszczać listki, przypomniał też sobie, co mówiła mama, „Bądź cierpliwy” .

– No tak, ja też muszę posprzątać. – Powiedział. – To może spotkamy się u mnie za godzinę.

Mijały dni, zielony pęd coraz śmielej wyglądał znad doniczki, a Nikodem zauważył, że od kiedy lepiej poznał swoich kolegów i przestał się niecierpliwić, jest znacznie przyjemniej.

Pewnego dnia Pani w szkole poprosiła, by każdy napisał kilka zdań o swoim przyjacielu. Nikodem posmutniał, bo wiedział, że z tym przyjacielem to nie taka prosta sprawa. Gdy tak myślał, papierowa kulka trzepnęła go w ucho i wylądowała przed nim na ławce. Nikodem rozejrzał się dookoła. To Patryk rzucił do niego kulkę i dawał znaki, żeby ją przeczytał. Na kartce widniały słowa:

Czy mogę napisać o Tobie?

Nikodem wyszczerzył zęby w ogromnym uśmiechu.

– Super! – Powiedział cicho do Patryka.

Tego dnia wrócił do domu bardzo szczęśliwy, a mama przywitała go swoim tajemniczym uśmiechem.

– Mam dla ciebie niespodziankę. – Powiedziała.

W żółtej doniczce zielona łodyga pięła się śmiało do słońca, a na jej szczycie wyrósł piękny, pomarańczowy kwiat.

– Udało mi się! – Zawołał Nikodem i poczuł się jeszcze bardziej szczęśliwy niż przed chwilą.

Maleńkie nasionko zamieniło się w piękny kwiat. A z przyjaźnią jest podobnie jak z tym nasionkiem. Potrzeba czasu i cierpliwości, trzeba najpierw kogoś dobrze poznać, wiedzieć co lubi, a czego nie i to uszanować. Jeśli taką znajomość będziesz pielęgnować, odwdzięczy się czymś, co będzie piękne jak kwiat, znajomość zamieni się w przyjaźń.

 

Dodaj komentarz