Przyjaciele z szuflady

W pokoju Tomka było łóżko, na którym siedziało pięć zielonych pluszowych żab, było biurko a na nim komiksy o Nieustraszonym Psie Detektywie, w kącie stała lampa,
która świeciła na niebiesko, była też szafa z ubraniami i z wysuwaną szufladą na dole. Szuflada ta była by pewnie zwykłą szufladą, gdyby nie to, że ktoś w niej mieszkał…
a właściwie dwóch Ktosiów… Choć tak naprawdę to były Skrzaty. Jeden nosił zieloną piżamę, czapkę z dzwoneczkiem i śmieszne buty z zakręconymi czubkami. Jego ulubionym zajęciem było odpoczywanie. Zajmował się tym już od samego rana, gdy tylko wstał aż do wieczora, kiedy szedł spać. Nazywał się Leniuszek. Uwielbiał on wylegiwać się wśród świeżo wypranych, pachnących skarpetek, które mama Tomka chowała do szuflady. Drugi mieszkaniec szuflady nosił niebieskie ogrodniczki i wygodne kalosze, a na głowie słomkowy kapelusz. Na imię miał Pracuś. Już od samego rana bardzo lubił pracować i wykonywać różne zadania, np. cerował dziurawe skarpetki i układał je równo parami, dokręcał poluzowane śrubki w szufladzie, wycierał kurze.

Rano, gdy Tomek się budził, otwierał szufladę, żeby skrzaty mogły wyjść rozprostować nogi. Pracuś wyskakiwał żwawo i szedł rozejrzeć się po pokoju, czy jest coś, co mógłby naprawić, jakaś popsuta zabawka albo zbity kubek. Leniuszek wskakiwał na łóżko Tomka, zawijał się w pościel i tam wylegiwał się, nucąc pod nosem.

Leniuszek i Pracuś często kłócili się i dyskutowali między sobą, doradzając Tomkowi,
co powinien zrobić.

–          Nie idź do szkoły – Mówił Leniuszek. – Wskakuj z powrotem do łóżka, obejrzymy bajki, a później w coś pogramy.

–          Tomku nie słuchaj tego Leniucha. – Mówił Pracuś. – Dobrze wiesz, że trzeba iść do szkoły. Twoi rodzice chodzą do pracy a Ty do szkoły. Pamiętaj, że pracowitość to bardzo ważna cecha charakteru i można dzięki niej wiele osiągnąć.

Tak rano dyskutowali ze sobą Leniuszek i Pracuś. Ale kłócili się też po południu, gdy rodzice prosili Tomka o pomoc.

–          Tomek pomóż mi powycierać naczynia. – Mówiła czasem mama.

–          Hej, synku, chodź ze mną do garażu, posegregujemy narzędzia. – Wołał czasem tata.

–          Eee tam, nie idź, mama i tata sami sobie poradzą. Chodź już obejrzymy tą bajkę. – Mówił Leniuszek.

–          Tomku nie słuchaj tego Leniucha. – Wołał Pracuś. – Rodzice poprosili Cię o pomoc. Kiedy Ty prosisz ich o pomoc, to oni ci pomagają. Poza tym każdy ma w domu jakieś swoje obowiązki, mama z tatą też robią różne rzeczy, sprzątają, robią zakupy, przygotowują jedzenie. Jak już pomożesz rodzicom, zrobimy coś fajnego, możemy np. zagrać w naszą ulubioną grę. Kiedy na coś zapracujesz, to jest to jeszcze przyjemniejsze.

Tomek był już trochę zmęczony i chętnie obejrzałby z Leniuchem bajkę, ale pomyślał, że może tym razem posłucha Pracusia.

To był pracowity dzień. Tomek był w szkole, po południu zrobił lekcje, a potem pomagał mamie w kuchni i tacie w garażu. Rodzice byli z niego bardzo dumni. Po skończonej pracy wszyscy razem zagrali w ulubioną grę Tomka i zjedli czekoladowe ciasto na deser. Tomek pomyślał, że Pracuś miał rację. Gra i ciasto były jeszcze przyjemniejsze, bo na nie zapracował i sam był z siebie bardzo dumny.

Gdy nadeszła sobota Tomek czuł się bardzo zmęczony po całym tygodniu nauki i pracy. Wypuścił z szuflady Leniuszka i Pracusia, żeby posłuchać, co mu dziś zaproponują.

–          Zróbmy dziś dzień leniuchowania. – Zaproponował Leniuszek. – Będziemy leżeć na trawie brzuchem do góry, śpiewać piosenki i gapić się w chmury, a kiedy nam się znudzi, to w coś zagramy.

–          Tomku tyle tu dziurawych skarpetek, ten robot zgubił jedną nogę, a od kubka odpadło ucho. Trzeba to naprawić. – Wołał Pracuś.

–          Nie Pracusiu, dziś posłucham Leniucha. Przez cały tydzień zapracowałem na dzień leniuchowania. – Powiedział z dumą Tomek.

Leniuchowanie rzeczywiście było tego dnia bardzo przyjemne. Tomek pomyślał, że nie było by to takie fajne, gdyby leniuchował codziennie, wtedy mogłoby go to znudzić.

 

Dodaj komentarz