Smoczy Kodeks

Wysoko nad słońcem, po drugiej stronie nieba, wśród zielonych Gór Pierzastych znajduje się Smocze Królestwo, kraina zwana Dragonią. Włada nią potężny i dzielny Król Wszystkich Smoków, Smok Feliks Wspaniały. Jest on uczciwym i sprawiedliwym królem, a jego poddani czują się dzięki niemu bezpiecznie. Ale dawno temu gdy był on jeszcze małym smokiem, nikt nie wierzył w to, że będzie kiedyś dobrym królem. Wtedy Dragonią rządził tata Feliksa, król Teodor Wielki razem ze swoją żoną, mamą Feliksa, Królową Eureką…

Feliks był wesołym i rozbrykanym smokiem. Uwielbiał latać, śmiać się, bawić i robić innym psikusy. Jego rodzice bardzo go kochali i cieszyli się, że kiedyś zostanie królem Dragonii. Martwiło ich jednak, że Feliks chce robić tylko to, na co ma ochotę i bardzo się buntuje, gdy ktoś każe mu zrobić coś innego.

– Nawet król robi czasem coś, na co nie ma ochoty. – Powtarzała często mama Feliksa.

Feliks bardzo lubił bawić się z innymi smokami. I zawsze ogromnie chciał, żeby wszystko było tak, jak to sobie wymyślił. Nie rozumiał, że jego koledzy mają inne pomysły niż on. Jako królewski smok próbował im często rozkazywać i nie podobało mu się, jeśli ktoś nie chciał go słuchać. A już zupełnie nie znosił, gdy ktoś mu czegoś zabraniał. Gdy Feliks się zdenerwował, potrafił zrobić prawdziwą aferę. Bez opamiętania zionął ogniem, wymachiwał swoim kolczastym ogonem, niszcząc wszystko, co napotkał na swojej drodze, wykrzykiwał też wrogie słowa, które raniły bardziej niż kolce na ogonie.

Pewnego wieczoru zdarzyło się, że Feliks miał wielką ochotę polatać w swojej komnacie. Ponieważ był jeszcze małym smokiem, nie potrafił latać tak doskonale, jak to robią dorosłe smoki. Sunąc wysoko pod sufitem, uderzał swoim kolczastym ogonem o ściany i tłukł różne przedmioty. Mama Feliksa wpadła do komnaty przerażona tym widokiem i stanowczo nakazała synkowi natychmiast wylądować na podłodze. Uparty Feliks nie posłuchał jednak swojej mamy.

– Nie! – Krzyknął spod sufitu. – Ja chcę jeszcze polatać.

I gdy mama próbowała ściągnąć go na ziemię, zaczął krzyczeć i wymachiwać ogonem. A kiedy przelatywał obok nocnego stolika, machnął ogonem tak mocno, że zrzucił na podłogę porcelanową figurkę małej żabki.

– Ups! – Powiedział głośno, lądując na ziemi.

To była figurka, którą mama dała mu kiedyś na szczęście. Feliks wiedział, że mama bardzo lubi tą figurkę. Gdy spojrzał teraz na Królową Eurekę, zobaczył dziwny wyraz jej twarzy.

– Mamo dlaczego ty tak dziwnie na mnie patrzysz? – Zapytał przestraszony, chowając głowę w ramiona.

Mama dysząc ciężko, zbierała z podłogi kawałki porcelanowej żabki.

– Jestem smutna i zła. – Odpowiedziała. – I sama nie wiem czy bardziej jestem smutna czy bardziej zła.

– Czy ta figurka była aż taka ważna? – Zapytał Feliks.

– Ważniejsze od tej figurki jest dla mnie Feliksie, żebyś szanował i wysłuchał, gdy o coś cię proszę.

Mama wyszła z pokoju, zostawiając Feliksa samego, a mały smok zauważył, że chyba jednak bardziej jest ona smutna niż zła. A ponieważ Feliks bardzo kochał swoją mamę, to jemu też zrobiło się smutno.

Feliks chodził do smoczej szkoły, gdzie małe smoki uczyły się różnych technik latania, panowania nad ogniem, poznawały też historię swojej krainy i jej mieszkańców. Uczyła ich mądra i sympatyczna smoczyca, Pani Cecylia. Każdego dnia w szkole był czas na naukę, zabawę i różne obowiązki. Feliks najbardziej lubił zabawę. Gdy Pani Cecylia ogłaszała, że czas ją kończyć i wołała wszystkie małe smoki do kamiennych ławek, Feliks często udawał, że nie słyszy i zostawał sam na polanie, wciąż jeszcze się bawiąc.

– Feliksie już koniec zabawy, teraz czas na naukę. Takie są zasady. – Mówiła Pani Cecylia.

– Ja jestem królewskim smokiem i nie muszę przestrzegać tych głupich zasad. – Odpowiadał Feliks.

Czasami inne małe smoki, widząc, że Feliks wciąż się bawi, też nie chciały się uczyć. Pani Cecylii było wtedy bardzo przykro. I choć lubiła swojego ucznia, to czasem denerwowała się na niego, robiła złą minę i krzyczała. Ale i to nie zawsze działało.

– Feliks pomóż nam posprzątać te gałęzie. – Zawołał kiedyś mały smok, Ignacy.

– Eee, nie mam ochoty, sami posprzątajcie. – Odburknął Feliks.

– To niesprawiedliwe. – Buntowały się inne smoki. – Dlaczego tylko my mamy sprzątać i się uczyć, a Feliks wciąż się bawi?

Ponieważ Pani Cecylia nie wiedziała, co ma zrobić z upartym Feliksem. Opowiedziała o tym jego rodzicom. Również poddani szeptali między sobą, że Mały Feliks nikogo nie słucha i jeśli się nie zmieni, to nie będzie dobrym królem. Król Teodor i królowa Eureka martwili się tymi wieściami.

– Przecież jestem królewskim smokiem, więc mogę robić, co chcę. – Mówił Feliks.

– Bycie królem nie polega na tym, że robisz tylko to na co masz ochotę. Król troszczy się o innych i daje im dobry przykład. – Odpowiadali na to rodzice.

Pewnego dnia Feliks wybrał się na wycieczkę ze swoimi przyjaciółmi smokami, Oskarem i Luizą. Odeszli bardzo daleko od domu i dotarli aż do owczej wioski. Na zielonej polanie, przed swoim domem bawiła się mała owieczka. Feliks pomyślał, że śmiesznie będzie, gdy trochę nastraszy tą owieczkę swoim smoczym ogniem.

– Przecież wiesz, że nie wolno nam bawić się ogniem, takie są zasady. – Próbowali go powstrzymać Oskar i Luiza.

– Jestem królewskim smokiem i mogę robić, co chcę, nie muszę przestrzegać zasad. – Odpowiedział jak zwykle Feliks.

Zaraz potem zakradł się po cichu do owieczki i wypuścił w jej kierunku wielki ognisty podmuch. Owieczka podskoczyła wystraszona i uciekła do swojego domu. Feliks zaśmiał się głośno zadowolony, że jego żart się udał.

– Feliks popatrz! – Krzyknęła nagle Luiza, wskazując na dom owieczki.

Wypuszczony przez Feliksa ogień powędrował z polany aż do drewnianej chatki, w której właśnie była owieczka i wślizgiwał się już do środka. Feliks znieruchomiał przerażony tym, co zrobił.

– Na pomoc! – Zawołała owieczka.

Wtedy Feliks rzucił się na ratunek. Wbiegł do drewnianej chatki i wyciągnął owieczkę na zewnątrz. Bardzo szybko z pomocą przybiegł też słoń, który usłyszał wołanie owieczki. Słoń napełnił swoją trąbę wodą z rzeki i ugasił płonący dom. Na miejsce przybiegły zaraz inne owce. Wieść o pożarze błyskawicznie dotarła także do Dragonii i po krótkiej chwili zaczęły przylatywać smoki. Małej owieczce na szczęście nic się nie stało, ale jej dom był mocno uszkodzony.

Smoki zaczęły szeptać między sobą, że Feliks zachowuje się okropnie i nie nadaje się na króla. A on stał sam ze spuszczoną głową i pomyślał, że mają rację.

Starsze smoki zabrały Feliksa do domu, do jego rodziców. Król Teodor i Królowa Eureka już wiedzieli, co się wydarzyło. Mały smok był pewien, że okropnie go ukarzą i szedł bardzo wystraszony. Ale gdy rodzice go zobaczyli, to najpierw go przytulili, a później powiedzieli wszystkim innym smokom, żeby wróciły do swoich domów, bo oni muszą porozmawiać ze swoim synkiem.

– Mamo, tato, ja nie chciałem zrobić owieczce krzywdy. – Powiedział mały smok przez łzy.

– Wiemy. – Odpowiedziała mama. – Wyciągnąłeś owieczkę z pożaru, jesteś bardzo dzielny. Musisz jednak pamiętać, że nawet królewski smok musi przestrzegać pewnych ważnych zasad.

– A żeby łatwiej ci było o nich pamiętać, to dziś zapiszemy je razem. – Dodał tata. – Stworzymy Smoczy Kodeks dla wszystkich smoków w naszym królestwie.

Feliks długo jeszcze rozmawiał z rodzicami o tym, jakie ważne zasady pomogą jemu i innym smokom czuć się dobrze i bezpiecznie w Dragonii. W końcu ustalili trzy najważniejsze rzeczy, które nadworny pisarz zapisał na kamiennej tablicy:

Smoczy Kodeks

v Swoją siłę i umiejętności wykorzystujemy, by pomagać innym a nie ich krzywdzić

v Jesteśmy tak samo ważni, nie wywyższamy się, ale szanujemy nawzajem

v Gdy ktoś wyrządzi komuś szkodę, to ją naprawia

            Na dole pod tymi zasadami Feliks odcisnął swoją łapę, obiecując, że będzie ze wszystkich sił starał się przestrzegać Kodeksu. Następnego dnia razem z rodzicami przedstawił Kodeks pozostałym mieszkańcom Dragonii. Mały smok przeprosił wszystkich za swoje wcześniejsze zachowanie. Postępując zgodnie z kodeksem, przeprosił też małą owieczkę i pomógł jej odbudować zniszczony dom.

Do tej pory Feliks robił to, na co miał ochotę, nie zwracając uwagi na innych. Teraz gdy ktoś go o coś prosił lub czegoś zabraniał, często miał ochotę postąpić jak dawniej. Wtedy przypominał sobie o Smoczym Kodeksie i swojej łapie odciśniętej tuż pod nim i bardzo mocno przekonywał sam siebie, że potrafi zachować się inaczej. Powoli sprawiało mu to coraz mniej trudności. Mieszkańcy Dragonii zauważyli, że królewski smok się zmienił. A dziś bardzo cenią i podziwiają swojego Króla Feliksa Wspaniałego, najdzielniejszego ze wszystkich smoków.

 

 

Dodaj komentarz