Maszyna do szczęścia

W pewnym pięknym, małym domu pośród wielu innych sprzętów mieszkała sobie niewielka maszyna produkująca szczęście. Tak, właśnie tak, maszyna ta wytwarzała szczęście. Wszystkie jej elementy dzielnie i wytrwale pracowały i dzięki temu w całym domu powietrze było pełne szczęścia. Czuły to wszystkie mieszkające tam sprzęty. W domu i wokół niego słychać było radosny śmiech i czuć było otulające ciepło. Najważniejszymi elementami maszyny, które ją napędzały, były trzy zębate koła: duże prawe koło, duże lewe koło i jedno małe kółko. Tylko dzięki zgodnej pracy tych trzech kół maszyna mogła wytwarzać szczęście. Każdy ruch jednego z kół sprawiał, że ruszały się też pozostałe. Szczególnie dwa duże koła, które bardzo dobrze się znały, musiały starać się zgodnie pracować i pomagać mniejszemu kołu.

Niestety z czasem te dwa większe koła coraz trudniej dogadywały się ze sobą. Zamiast kręcić się tak, by wspólnie napędzać produkcję szczęścia, każde z kół miało inny pomysł na to, w którą stronę i jak szybko się kręcić. Małe koło zupełnie nie wiedziało, którego z większych kół ma teraz słuchać i jak ma się kręcić. Po pewnym czasie każde z kół czuło się bardzo nieszczęśliwe, a najbardziej nieszczęśliwe było małe kółko. Maszyna nie mogła już produkować szczęścia. W domu i wokół niego panowała teraz nieprzyjemna cisza, którą czasami przerywał krzyk lub płacz, a zamiast przyjemnego ciepła w powietrzu hulał zimny wiatr.

– Tak już dłużej być nie może. – Powiedziały w końcu duże koła do siebie. – Nie potrafimy już razem tworzyć szczęścia.

I po długiej, długiej rozmowie postanowiły, że lewe koło odłączy się od maszyny. Małe kółko było okropnie smutne z tego powodu. Bardzo lubiło wspólnie pracować i z prawym kołem i z lewym.

– Czy to moja wina? – Pytało małe kółko? – Czy źle pracowałem i przeze mnie maszyna już nie działa?

Ale dwa duże koła wytłumaczyły mu, że nie jest to wcale jego wina, że to one nie potrafią już razem dobrze pracować. I tak największe, lewe koło odłączyło się od maszyny. Teraz małe kółko i duże, które pozostało, próbowały razem zgodnie pracować. To duże starało się ze wszystkich sił, by zastąpić koło, które się odłączyło. Czasami brakowało mu sił, by pracować aż za dwa koła, a i małe kółko nie zawsze chciało z nim zgodnie współpracować.

Aż w końcu pewnego dnia, duże koło powiedziało do małego:

– Bardzo lubię z tobą razem pracować. A Niedawno spotkałam inne duże koło, które też bardzo polubiłam i chciałabym, żeby do nas czasami dołączyło, tak na próbę, żeby zobaczyć, czy uda nam się razem wytworzyć trochę szczęścia.

Małe koło było trochę ciekawe tego nowego dużego koła, a trochę złe, że jakieś obce koło ma z nimi razem pracować, ale z ciekawości zgodziło się, by to nowe koło mogło do nich czasami dołączyć i pomóc im trochę.

Na początku małe koło było nieufne i nie zawsze chciało współpracować z nowym dużym kołem, choć to nowe starało się bardzo być dla niego miłe. Ale z czasem powoli te dwa koła także się polubiły. I wtedy duże prawe koło powiedziało do małego:

– Wiesz, bardzo bym chciała, żeby to nowe koło dołączyło do nas już na zawsze i było częścią naszej maszyny.

Małe koło czuło, że tak się kiedyś stanie, ale nie wiedziało, czy jest na to całkiem gotowe. Miało też mnóstwo pytań na ten temat:

– Ale jak to? To teraz będziemy mieć nowe lewe koło? A co z naszym poprzednim lewym kołem? Mam mówić na tego nowego “Lewe Koło” tak samo jak do naszego poprzedniego lewego koła? Przecież to nowe koło nie jest z naszej maszyny, jak mam z nim współpracować? To wszystko jest bardzo skomplikowane.

Małe koło czuło się bardzo zagubione i zupełnie nie wiedziało, jak się odnaleźć w tej nowej sytuacji. Prawe duże koło wyjaśniło małemu, że może mówić do tego nowego tak, jak będzie chciało i że to nowe lewe koło wcale nie chce zastąpić tego poprzedniego, że będzie zupełnie innym kołem, które spróbuje z nimi wytworzyć szczęście.

I w końcu któregoś dnia, to nowe duże koło dołączyło już na zawsze do maszyny. I ze wszystkich sił starało się pomóc małemu kołu, żeby mogli razem zgodnie współpracować. Było dla niego życzliwe i serdeczne. Poprosiło też, żeby dali sobie trochę czasu na to, żeby dobrze się poznać i nauczyć wspólnej pracy. Małe koło widziało i czuło, że to nowe duże bardzo się stara. Widziało też i czuło, że prawe duże koło jest teraz szczęśliwe.

Po pewnym czasie małe koło uwierzyło, że razem mogą zacząć znów wytwarzać szczęście. I tak też się stało. Powoli koła uczyły się siebie nawzajem, coraz lepiej wiedziały, jak się poruszać, by zgodnie pracować. Wkrótce w małym, pięknym domu znów słychać było śmiech, a w powietrzu unosiło się ciepło. Choć w maszynie zmieniły się elementy, to nadal była przecież maszyną produkującą szczęście, a dzięki temu, że każdy z jej elementów bardzo się starał zgodnie pracować z innymi, to szczęścia było wokół coraz więcej.